Czy jestem odpowiedzialna, gdy narzeczony ma długi podatkowe?

Pytanie: Pani Lucyna z Los Angeles napisała do nas długi list. Oto jego streszczenie:“Przyjechałam do USA 10 lat temu. Od tej pory udało mi się skończyć tu studia, zdobyć dobrze płatną pracę, odłożyć sporo pieniędzy i kupić mieszkanie. Pół roku poznałam Jakuba, z którym planujemy pobrać się tego lata. W sumie – los się do mnie uśmiecha. Mój narzeczony jest miły, hojny, bardzo przyjemny w towarzystwie. Problem tylko z tym, że ma duże długi. Pomagam mu je spłacić, ale długi są duże. Mówi, że jego poprzedni rozwód pochłonął duże kwoty oraz że oszukał go wspólnik biznesowy. Teraz zalega ze spłatą karty kredytowej, a przede wszystkim – podatków. Wydaje mi się, że razem damy sobie radę w życiu, niemniej chciałabym poradzić się u was, czy ja po ślubie stanę się prawnie odpowiedzialna za te długi. Może lepiej na razie się nie pobierać? Po drugie, trochę martwi mnie to, że Jakub ciągle chętnie wydaje pieniądze, podczas gdy powinniśmy zacisnąć pasa, by spłacić długi.”

Odpowiedź: Długi podatkowe są poważne, szczególnie jeżeli są to podatki odciągnięte pracownikom i nie przekazane do IRS (tzw. trust money). IRS może domagać się ich bardzo agresywnie. Byłoby najlepiej, gdyby pani narzeczony wynegocjował  z IRS spłatę długu (Offer in Compromise Agreement). Obecnie narzeczony nie ma żadnego majątku, więc może zaproponować zwrot tylko części długu. Ma szansę na upust należności, gdyż IRA woli dostać coś niż nic. Radzimy, by nie dział sam, lecz zwrócił się po pomoc doświadczonego księgowego, który pokaźnie może zwiększyć twoje szanse na polubowne załatwienie sprawy. Znacznie więcej na ten temat znajdzie Pani w książce pt. Jak chować pieniądze przed fiskusem w obszernym rozdziale pt. Gdy nie możesz podołać podatkom.

Jeżeli długi podatkowe nie zostaną spłacone, to w teorii Pani jako żona nie stanie się za nie odpowiedzialna, niemniej mogą być komplikacje, szczególnie w Kalifornii, gdzie obowiązujecommunity property law. W takim przypadku radzimy skonsultować się z dobrym prawnikiem.

Spłata istniejących długów to jedna rzecz. Druga – to nauczyć pani narzeczonego finansowej odpowiedzialności. Czymś innym jest wydźwignięcie się z finansowej katastrofy, a czym innym przełamanie wieloletnich przyzwyczajeń i lekkomyślnego myślenia. Z pani listu widać, że pani jest zrównoważoną, oszczędną osobą, a pani narzeczony – rozrzutnym lekkoduchem. Ludziom o tak skrajnie różnych charakterach nie jest w życiu łatwo.