Gdy chcesz pojechać do Rosji na wycieczkę

Czytelnicy, którzy uważają, że jest wiele ciekawszych miejsc na świecie niż Rosja, mają rację. Ale na wypadek, gdyby ciekawiły kogoś wschodnie nadbałtyckie kraje – przekazuję swe zdobyte właśnie doświadczenia.

Litwa, Łotwa, Estonia nie wymagają wiz od Polaków i Amerykanów, ale Rosja tak. Uzyskanie rosyjskiej wizy jest kłopotliwe i kosztowne. Jeżeli nie będziesz ostrożny, to za wizę i formalności z nią związane zapłacisz więcej niż za samą wycieczkę.

TravelPrzy okazji dłuższego pobytu w Polsce warto wybrać się w podróż po Europie. Zorganizowane wycieczki, często połączone z tygodniowym wypoczynkiem w atrakcyjnych miejscach, są ciekawe, profesjonalnie prowadzone oraz znacznie tańsze od wycieczek amerykańskich. Liderami na polskim rynku są Rainbow Tours, TUI Poland, ITAKA, Wezyr Holidays, Neckermann. Rzeczpospolita podajeranking biur podróży na swojej witrynie.

Polskie biura podróży same załatwiają swoim polski klientom rosyjskie (i inne) wizy. Klienci dostarczają polski paszport na miesiąc przed wyjazdem i dostają go z powrotem wraz z wizą od pilota wycieczki. Niestety, gdy jesteś w Stanach, wizę musisz załatwić sobie sam.

Kup wycieczkę nie przez Internet, lecz raczej przez agenta podróży, by zwrócić się do niego po pomoc w razie potrzeby. Z polskiego biura podróży dostaniesz potwierdzenie opłaty, dokumentację podróży, wskazówki, jak samemu wypełnić wniosek wizowy. Biuro na piśmie przypomni, że wizę i voucher/zaproszenie musisz zdobyć sam. Zrzecze się odpowiedzialności na wypadek, gdybyś wizy nie dostał. Każde biuro działa trochę inaczej i twoje przygody mogą być inne od moich. Niemniej, starania o rosyjską wizę zacznij na miesiąc przez wyjazdem i przyjmij do wiadomości, że cofasz się w czasie do zamierzchych czasów komunistycznych.

Wypełnij wniosek o wizę na sieci wcześniej w domu. Formularz dostępny jest tu:https://visa.kdmid.ru. Szybko stracisz cierpliwość, bo wstawić tam trzeba absurdalne informacje, np. wyjawić podróże w ostatnich 10 latach, wszystkie organizacje, do których należysz z datami, umiejętność konstruowania bomb, bieżącą pracę i dwie poprzednie (ze szczegółami), rosyjskie biuro podróży organizujące wycieczkę, hotele itp. Te ostatnie dwie rzeczy okażą się kluczowe. Czytaj dalej.

Nie idź do rosyjskiego konsulatu. W Nowym Jorku długie kolejki petentów stoją na ulicy w deszczu, śniegu czy upale, zależnie od sezonu. Do uzyskania wizy turystycznej nie trzeba umawiać się na spotkanie, co nie wiadomo czy jest zaletą czy wadą, bo umówieni petenci również czekają godzinami.

Idź do amerykańskiej agencji rekomendowanej przez konsulat. W Nowym Jorku jest to Visa Center, 80 Maiden Lane, Suite 302, New York. Za jej usługi zapłacisz dodatkowo $33, ale warto. Nie myśl jednak, że Visa Center pomoże uzyskać voucher/zaproszenie. Odeśle cię, bezradnego, do twego polskiego biura podróży. Biuro podróży umyje ręce i przypomni ci, że wiza to twój problem. Nie pomoże naleganie. I tak oto jesteś w kropce.

Po pomoc do pelnoserwisowego biura wizowego. Jeżeli się poddasz i udasz do pełnoserwisowego amerykańskiego biura wizowego (np. ItsEasy Passport & Visa Services na Manhattanie), ono załatwi ci ów voucher i samą wizę, ale za stawkę do $500, szczególnie jeżeli termin wyjazdu jest bliżej niż dwa tygodnie.

Nie poddałam się, lecz zaczęłam szukać na Internecie. Wnet odkryłam kwitnący resort internetowych serwisów obsługujących podróżnych takich jak ja. Różne firmy umiejscowione w Rosji chętnie sprzedają Tourist Visa Voucher za kilkadziesiąt do stu dolarów. Niektóre nawet oferują natychmiastową dostawę. Dziwne, że rosyjski partner mego polskiego biura podróży, od którego wykupiłam wycieczkę, nie może wystawić mi zaproszenia, podczas gdy drobny rosyjski przedsiębiorca z Pskowa robi to od ręki i śle dokument mailem, mimo że nie wie nic ani o mnie, ani o mojej podróży. Skomputeryzowany Pskowiak nie potrzebuje wiele informacji o kliencie: dane osobiste, paszportowe, trasę wycieczki i hotele, w których się zatrzyma. Co najdziwniejsze – taki kupiony na sieci i wydrukowany w domuvoucher jest w pełni honorowany przez rosyjski Konsulat. Hura!

Problem z „zapraszającym”. Voucher to poręczenie za turystę, które może wystawić tylko odpowiednio akredytowana firma organizująca wycieczkę w Rosji. Gdy znalazłeś pomoc na sieci, to twoim „zapraszającym” staje się facet z Pskowa. Działa on pod ładną nazwą i być może ma odpowiednie pozwolenia. Nie wnikam. Jak by nie było, trzeba wrócić do swego wniosku wizowego i zmienić nazwę prawdziwego rosyjskiego biura podróży na nazwę pskowskiej firmy. Nie zrobisz tego, to odrzucą ci wniosek. I tak stajesz się zmuszony do stwarzania fikcji.

Problem z hotelem. Moje polskie biuro podróży nie podało mi nazwy hotelu w Rosji, mówiąc, że hotele przypisywane są wycieczkom w ostatnich dniach. Nie znasz hotelu, nie możesz wypełnić wniosku wizowego, bo komputer nie pozwoli pozostawić pustego pola. Tak samo z wnioskiem o voucher(zaproszenie). Będziesz czekać zbyt długo, to opłaty ekspresowe podwoją koszt wizy, albo zostaniesz w domu. Wpiszesz nazwę przypadkowego hotelu – ponownie mijasz się z prawdą na oficjalnych dokumentach. Tak źle i tak niedobrze.

Problem z kartą kredytową. Internetowa transakcja z Rosją wszczyna alarm w komputerowych systemach zabezpieczających karty kredytowe. Visa całkowicie zablokowała mi zakup vouchera ze Pskowa, pewnie obawiając się, że karta została skradziona. Druga próba z MasterCard  się powiodła, ale dopiero po sprawdzianie mojej tożsamości.

Po wymianie wielu desperackich maili z moją przemiłą i cierpliwą agentką podróży, u której wykupiłam wycieczkę, w końcu dopięłam formalności i pomyślnie złożyłam wniosek o rosyjską wizę. Uff. Stokrotne dzięki, Pani Ireno! Bez pani przepadłabym z kretesem!

Życzcie mi teraz szczęśliwej podróży po wschodnich kresach. Jeżeli czeka mnie tyle przeżyć, co przy zdobywaniu wizy – będzie to interesująca wyprawa.

Elżbieta Baumgartner