Jak przestać się martwić

Wiele osób zamartwia się swoimi problemami, co odbija się negatywnie na ich samopoczuciu, zdrowiu i pracy. W wielu przypadkach troski te są bez konkretnego uzasadnienia. Oto kilka sugestii, jak spojrzeć na swoje życie realnie, odróżnić prawdziwe problemy od iluzorycznych i przestać się niepotrzebnie martwić.

O co martwimy się niepotrzebnie

Społeczni psychologowie uważają, że ponad dziewięćdziesiąt procent zmartwień jest bezpodstawnych. Oto niektóre z nich:

Beautifull business woman tired at work
Beautifull business woman tired at work

Pesymistyczne przewidywania. Zamartwianie się o tym, co może nastąpić, nie ma sensu. Przyszłości nikt nie zna, więc przez negatywne rozmyślania tracimy tylko czas i energię. Ponadto, psychologowie twierdzą, że jeżeli myślimy negatywnie, to zwiększamy prawdopodobieństwo, że dane wydarzenie naprawdę nastąpi. Przykład: Jeżeli niepokoisz się, że możesz stracić pracę, to nie możesz spać, przychodzisz do pracy zmęczony, bez energii. Szef rzeczywiście może zastąpić cię kimś bardziej energicznym i produktywnym.

Wydarzenia, które już nastąpiły. Na fakty nie ma rady. Można tylko, i należy, poradzić sobie z ich konsekwencjami. Jeżeli już straciłeś pracę, to nie wpadaj w depresję. Wyciągnij wnioski, weź się w garść, pracuj nad sobą i szukaj innego zatrudnienia. Miałeś wypadek samochodowy? Trudno, stało się. Załatw sprawę z ubezpieczeniem i zreperuj auto. Ten nieprzewidziany wydatek jest sprawą przykrą, ale nie do przeskoczenia.

Nadopiekuńczość rodziców przysparza im niepotrzebnie napięć. Co stanie się małemu Jasiowi w szkolnym autobusie? Czy da sobie radę na letniej kolonii? Matki denerwują się, wydzwaniają do dziecka bez przerwy, same stwarzają atmosferę zagrożenia. Niepotrzebnie. W grupie dzieci dadzą sobie znakomicie radę. Warto dać dziecku szanse na samodzielność, co je tylko wzmacnia. Stwórzmy dzieciom bezpieczne środowiska, a potem nie osłabiajmy ich swoją nadmierną troską.

Ludzka krytyka może nam spędzać sen z oczu. Pamiętajmy, że nikt, nawet my, nie mamy monopolu na rację. Jeżeli jest to krytyka konstruktywna, to wyciągnijmy z niej wnioski i postarajmy się poprawić. Ale jeżeli krytykują nas wrogowie bez uzasadnienia, to nie zwracajmy na to uwagi. Nie starajmy się odgrywać na nich, bo emocjonalnie zaszkodzimy sobie bardziej niż im. Generał Eisenhower powiedział kiedyś: „Nie marnujmy nawet minuty z powodu ludzi, których nie lubimy”.

Niezałatwione sprawy. Zagrożenie, które nas dręczy, może być spowodowane przez nas samych: przez to, że odwlekamy pewne decyzje. Ważne, odkładane w nieskończoność sprawy, mogą poważnie rzutować na naszą przyszłość, np. zdecydowanie się na zmianę pracy, pójście na studia, rozpoczęcie oszczędzanie na emeryturę. Im szybciej podejmiemy decyzję, tym szybciej będziemy mogli skoncentrować swoje wysiłki na działaniach prowadzących do najlepszego z możliwych wyników. W przeciwnym razie, w razie braku decyzji, możemy tego żałować do końca życia, czując przy tym powracający niedosyt i rozczarowanie.

Co robić

Najpierw zbierz fakty i przyjrzyj się im krytycznie. Odrzuć przypuszczenia. Może się okazać, że źle interpretujesz zdarzenia i nie masz wcale podstaw do zmartwień.

Zachowaj odpowiednie proporcje. Niektóre sprawy są ważne, niektóre nie. Powinieneś je rozróżnić, a odpadnie ci większość trosk. Nie pozwól, błahostki rujnowały ci życie. Jeśli nauczysz się oddzielić plewy od ziarna, to odpadnie ci większość zgryzot.

Rozważ prawdopodobieństwo kłopotów. Czerp otuchę z rachunku prawdopodobieństwa. Boisz się latać samolotem? Szansa zginięcia w wypadku samolotowym jest w danym roku jak 1 do 11 milionów. Obawiasz się, że samochód przejedzie ci dziecko? Dwóch piechurów ginie rocznie na każde 100,000 populacji. Jest to jeden śmiertelny wypadek na każde 70 milionów mil przebytych piechotą. Z drugiej strony, masz podstawy, by obawiać się konsekwencji palenia papierosów czy nadwagi. Rzuć palenia i kontroluj wagę, a będziesz zdrowsza.

Pogódź się z tym, co nieuniknione. Martwisz się, że może padać na wakacjach? Nie masz na to wpływu, a poza tym pogoda, to stan ducha, który zależy od ciebie. Umiera ulubiony piesek? Powiedz sobie: „Tak ma być, nic na to nie poradzę”. Odchodzi życiowy partner, mimo że próbowałaś go zatrzymać? „Trudno, tak będzie lepiej dla nas obojga”.

Zabezpiecz siebie i rodzinę. Wiele zmartwień wynika z kłopotów finansowych, rzeczywistych czy przewidywanych. Oszczędności na koncie, znacząca linia kredytu na kredytowej karcie, ubezpieczenie zdrowotne czy na wypadek śmierci, własny dach nad głową, spowodują, że poczujesz się pewniej. Mądre prowadzenie domowych finansów pozwoli rozwiać chmury na życiowym horyzoncie, w czym pomogą liczne poradniki niżej podpisanej (patrz www.PoradnikSukces.com).

Przystąp do działania. Rozwiąż problem (patrz dalej).

Metoda trzech kroków

Gdy masz realne powody do strapienia, to pomóc może ci metoda trzech kroków podana przez Dale’a Carnegie w jego książce pt. Jak przestać się martwić:

·         Zastanów się, co może spotkać cię w najgorszym razie.

·         Nastaw się psychicznie na akceptację tego najgorszego. Gdy uświadomisz sobie najgorszą ewentualność, będziesz wiedział, co ci grozi, a z wiadomym łatwiej walczyć, niż z niewiadomym. Kto wie, czego może się spodziewać ten stawia czoło najgorszemu bez strachu i histerii.

·         Spokojnie rozważ, co da się zrobić z tą najgorszą ewentualnością i jak z tego wybrnąć. Zamierz się z problemem. Działaj od końca przez poprawianie sytuacji, z która już się pogodziłeś. W ten sposób możesz tylko zyskać.

Zmierz się z problemem

Zazwyczaj nie sam problem powoduje zmartwienie, ale oczekiwanie na niego i obawa przed jego konsekwencjami. Nie rozważaj w kółko nieprawdziwych i wzajemnie wykluczających się scenariuszy, nie gryź się bez podstaw, lecz weź się do działania.

Zdefiniuj problem. Na czym on konkretnie polega? Zbierz i spisz fakty. Czy jest to prawdziwy problem czy iluzja? Jaka jest przyczyna problemu? Oplotkowała cię koleżanka – to nie problem. Zerwij tę znajomość, a lepiej na tym wyjdziesz. Panuje recesja? Nic na to nie poradzisz.

Rozważ, jakie są wyjścia z sytuacji i wybierz najlepsze konstruktywne rozwiązanie. W pracy czy w domu, może to wymagać zebrania informacji z jakiejś dziedziny. Na przykład, jeżeli nie jesteś zadowolony z poziomu okolicznej szkoły, to nie narzekaj w kółko, lecz zapoznaj się z innymi możliwościami w twoim okręgu (przeniesienie dziecka do innej szkoły publicznej, katolickiej, program dla zdolnych dzieci itp.). Banki płacą niskie odsetki? Zapoznaj się z funduszami powierniczymi i innymi metodami inwestowanie pieniędzy.

Rozłóż rozwiązanie na etapy do załatwienia. Nie zawsze sprawę da się załatwić od razu. Jeżeli twój dom pilnie potrzebuje remontu, a nie masz pieniędzy, to zdecyduj, jakie usterki są najpilniejsze. Pewnie najpierw załatasz przeciekający dach.

Wybierz, co możesz zrobić natychmiast. Gdy piętrzą się problemy, możesz czuć się bezradny i odkładać działanie. W efekcie problemów jest więcej, a przez to więcej zmartwień i koło się zamyka. Przyjrzyj się liście. Jeżeli dom wymaga remontu, nie masz na razie pieniędzy na naprawę dachu, to sam zreperuj cieknący kran. Przejęcie kontroli nad sytuacją poprawi ci samopoczucie.

Co potem

Jeżeli martwisz się chronicznie, bez uzasadnionych powodów, to weź się w garść.  Staraj się koncentrować nie na sobie, lecz na innych. Zwróć uwagą na rodzinę, przyjaciół, współpracowników, spraw im przysługę, powiedz miłe słowo, a to da radość im i samemu tobie.

Ponadto, staraj się być zajęty. Zacznij czegoś się uczyć, więcej czytaj. Dodatkowe umiejętności przydadzą się w pracy, do prowadzenia domowych finansów. Żyj z dnia na dzień. Zajmuj się sprawami bieżącymi najlepiej jak potrafisz, a przyszłość sama się pomyślnie ułoży.

Podsumowanie

Zamartwianie się jest złym nawykiem, któremu nie należy się biernie poddawać. Warto wyzbyć się obaw i lęków, które pozbawiają nas szczęśliwych chwil i odbierają siły. Przytoczyłam na to kilka sposobów. Kluczem jest odróżnienie błahostek od ważnych spraw, uświadomienie sobie, że nie jesteśmy bezradni i stawienie czoła rzeczywistym problemom. Znajomość realiów amerykańskiego życia w tym pomoże.

Kończę parafrazując tytuł książki Dale’a Carnegie: ”Przestań się martwić i zacznij żyć”.

Elzbieta Baumgartner