Ubezpieczenie na życie, którego nie potrzebujesz

Pani Alina otrzymała ze swojego banku ofertę ubezpieczenia na życie. Za 24 dol. miesięcznie może mieć polisę na 100,000 dol., co wydaje się jej bardzo tanio. Nie jest wymagane badanie lekarskie. Zadzwoniła do mnie z pytaniem, czy powinna tę polisę wykupić. Pani Alina jest na emeryturze i nikt nie polega na niej finansowo. Poco więc jej ubezpieczenie na życie? Ale najważniejsza jest kwestia – dlaczego to ubezpieczenie jest tak tanie, zważywszy, że pani Alina ma swoje lata. Uświadomiłam sobie, że pora napisać o wersjach ubezpieczenia na życie, których lepiej unikać.

Accidental life insurance

Wystarczył rzut oka na ofertę pani Aliny, by dowiedzieć się, że dotyczy ona nie typowego ubezpieczenia na życie, lecz accident life insurance – ubezpieczenia na wypadek śmierci na skutek nieszczęśliwego wypadku. Nie wystarczy umrzeć, żeby skasować odszkodowanie, trzeba umrzeć z powodu określonego w polisie, takiego jak wypadek komunikacyjny, upadek, otrucie, zadławienie, utonięcie, pożar, zastrzelenie.

Statystyka mówi, że około 5 proc. zgonów następuje w wyniku niespodziewanych wypadków. Ale “wypadkowe” polisy nie pokrywają wszystkich okoliczności, bo wykluczają takie przyczyny, jak wojna, użycie alkoholu czy narkotyków, zabiegi chirurgiczne, ekstremalne sporty, samobójstwo i inne. I tak, nabywca accidental life insurance zabezpiecza się na wypadek śmierci, której szansa jest tylko paroprocentowa. Gdy umrze w wyniku choroby albo z powodów naturalnych (ponad dziewięćdziesiąt procent prawdopodobieństwa), nie dostanie nic.

Alternatywa: Kupuj bilety na lot samolotem płacąc kartą kredytową. Większość z nich za darmo zapewnia accidental life insurance na wypadek, gdybyś zginął w podróży, za którą zapłaciłeś kartą.

Mortgage life insurance

Osoby kupujące dom, albo dom już mające, otrzymują oferty zakupu mortgage life insurance, czyli ubezpieczenie na życie do kredytu hipotecznego. Polisa taka zapewnia, że w przypadku naszej śmierci lub innego zdarzenia objętego ochroną ubezpieczeniową, obowiązek spłaty naszego długu hipotecznego przejmie na siebie ubezpieczyciel. Kwota odszkodowania odpowiada aktualnemu saldu zadłużenia.

Alternatywa: Kup dobre ubezpieczenie na życie na kwotę tak znaczną, by rodzina mogła nie tylko spłacić hipotekę, ale i utrzymać się po twojej śmierci.

Ubezpieczenie na życie dzieci

Sprzedawcy ubezpieczeń reklamują polisy na życie dzieci, jako “dobry, praktyczny prezent” na każdą okazję: na chrzest, pierwszą komunię czy święta. Nie zgadzam się z tym z wielu powodów. Podstawowym celem ubezpieczenie na życie jest zastąpienie przychódu żywiciela rodziny, a dziecko żywicielem nie jest. Ewentualny pogrzeb dziecka jest stosunkowo tani i nie stanowi dla rodziny finansowej katastrofy. Osoby, które uważają, że dają dziecku dobrą inwestycję, powinny przyjąć do wiadomości, że whole life jest inwestycją bardzo marną.

Alternatywa: Stałe polisy (whole life) na przestrzeni 20-30 lat przynoszą od zera do dwóch procent zwrotu. Jeżeli chcesz oszczędzać dla dziecka czy wnuka, to załóż plan systematycznego oszczędzania i wpłacaj na indeksowy fundusz powierniczy (index mutual fund), a zarobisz tyle, co giełda – średnio od 7 do 10 proc. rocznie, bo tyle przynosiła giełda w ostatnich stu latach.

Ubezpieczenie pogrzebowe

Czytamy w promocyjnych materiałach, że ubezpieczenie pogrzebowe (funeral insurance) “zapewnia spokój bliskich”. I dalej: “Takie ubezpieczenie to również szansa pozostawienia po sobie czegoś więcej niż tylko pieniądze na pochówek – to również forma posagu, testamentu czy pomocy rodzinie.” Jeśli dobrze rozumiem, nie musimy żmudnie odkładać na przyszłość, bo firma ubezpieczeniowa sprezentuje nam pogrzeb, a nawet “posag” dla rodziny. Ręce opadają.

Jeżeli marzysz o wymyślnym pogrzebie i hucznej stypie, albo o transporcie swojej trumny do Polski, to narażasz rodzinę na wydatki od dziesięciu do trzydziestu tysięcy dolarów. Czy jest to potrzebne?

Alternatywa: Rozważ kremację, bo pochówek z kremacją jest o wiele prostszy i ułatwia sprowadzenie ciała do kraju. A spotkanie rodziny urządź teraz, by samemu uczestniczyć w zabawie.

Ubezpieczenie stałe

Bezterminowe (stałe) polisy (whole life) przedstawiane są przez agentów jako panaceum na wszystkie finansowe bolączki: jako ubezpieczenie na życie, świetne inwestycje, program emerytalny, czy źródło pieniędzy na studia dla dziecka. Agenci przemilczają poważne wady swoich produktów, jak fakt, że pieniądze narastają na polisie niezwykle wolno, że klient nie ma nigdy wolnego dostępu do swoich pieniędzy, lecz może je tylko pożyczyć, i że uskładana na ubezpieczeniowym koncie gotówka przepadnie, gdy dobra Bozia zabierze klienta z tego świata. Co jest pewne w stałym ubezpieczeniu, to fakt, że składki będziesz płacił do śmierci. Te i inne przyczyny czynią typowy whole life produktem kuriozalnym, drogim i niekorzystnym dla większości klientów. Szerzej wyjaśniam ten temat w trzecim tomie książki pt. „Ameryka dla każdego”.

Ubezpieczenie stałe ma swoje zalety – jest stosowne dla bogatych osób do sukcesji majątkowej. Jeżeli masz ponad 12 milionów dolarów i grozi ci podatek od spadku, zadzwoń do agenta ubezpieczeniowego.

Alternatywa: Potrzebujesz ubezpieczenia na życie? Kup czasowe i inwestuj rożnicę (buy term and invest the difference).

Life Insurance Retirement Plan

Life Insurance Retirement Plan (LIRP) to nic innego, tylko ubezpieczenie na życie: variable universal life, za które przepłacasz, żeby odkładała się się udział własny. To taki pseudo Roth z ubezpieczeniem na życie. Cały artykuł mogłabym poświęcić temu tematowi, ale  w skórcie powiem tak. Jeżeli nie potrzebujesz ubezpieczenia na życie i nie wpłacasz do maksimum na konta emerytalne i nie jesteś bogaty – nie zawracaj sobie głowy produktami ubezpieczeniowymi. Produkty te mają wysokie koszty, nakładają na klienta poważne ograniczenia (nie możesz wybrać środków przez 7-8 lat) i kary. Co gwarantują, to sowite zyski dla agenta i firm ubezpieczeniowych.

Polisa ubezpieczeniowa, to nie prezent

Polisa ubezpieczeniowa, to kontrakt z firmą asekuracyjną, który za ustaloną cenę oferuje wypłatę określonego świadczenia w określonych okolicznościach, w tym przypadku – po naszej śmierci. Transakcja ta musi się firmie opłacać. Składki mają pokryć nie tylko przyszłe odszkodowanie, ale również prowizję sprzedawcy, wydatki firmy, włącznie z kosztem palmy w gabinecie dyrektora.

Wyceną polis zajmują się aktuariusze – specjaliści z zakresu matematyki ubezpieczeniowej, finansowej oraz rachunku prawdopodobieństwa i statystyki. Stałe ubezpieczenie na życie, opłacane do śmierci, jest ubezpieczeniem od zdarzenia, które z całą pewnością nastąpi. Ty nie wiesz, kiedy zejdziesz z tego świata, ale oni wiedzą, statystycznie, oczywiście, i z pomocą analizy matematycznej wyliczają wysokość składki, świadczeń, odszkodowań tak, by firmie ubezpieczeniowej interes się opłacał.

Nie licz więc na “posag dla rodziny”. Przeciętna rodzina dostanie mniej niż suma twoich składek i przyrostu kapitału. W tej grze wygrywają tylko posiadacze polis, którzy szybko rozstają się z tym światem. Chcesz żyć długo i szczęśliwie, to składki na polisę na życie będziesz płacić przez wiele dekad i w ogólym rozrachunku wyjdziesz na tym, jak Zabłocki na mydle.

Jak się ubezpieczyć?

Każdy z nas, mający kogoś na utrzymaniu, powinien być odpowiednio zabezpieczony na wypadek własnej śmierci, żeby nie zostawić rodziny bez środków do życia. Jeżeli masz małe dzieci, najbardziej stosowna dla ciebie może być polisa level-term na 10, 15 czy 20 lat na kwotę co najmniej pół miliona. Przejrzyj oferty na sieci. Przeciętny 35-letni niepalący mężczyzna może nabyć 15-letnią terminową polisę na pół miliona za 250-300 dol. rocznie. Polisa na milion dolarów kosztować go będzie ok. stu dolarów rocznie więcej.

Jeżeli nikt na tobie finansowo nie polega, to ubezpieczenia na życie nie potrzebujesz. Kropka. Potrzebujesz natomiast pieniądze w banku, by zapewnić sobie spokojną przyszłość, emeryturę, czy… pogrzeb. To twoje oszczędności dają ci asekurację na przyszłość, nie dobry wujek w firmie ubezpieczeniowej. A nie uskładasz oszczędności, jeżeli kosztowne składki będą do śmierci wysysać środki z twego budżetu. Po więcej informacji szukaj w sieci tekstu pt. “Jaką wybrać polisę na życie”, który na tych łamach był opublikowany w ubiegłym roku.

Elżbieta Baumgartner jest autorką wielu książek-poradników, m.in: „Jak działa giełda”, „Jak inwestować w fundusze powiernicze”, „Życie od nowa”, „Jak chować pieniądze przed fiskusem.