Czy można obronić się przed deportacją?

Jeżeli ktoś poddany był kiedyś procesowi deportacji, ale nie stawił sie na rozprawą albo dostał nakaz deportacji, ale Stanów nie opuścił, to powinien być świadomy konsekwencji. Mec. Kwiatkowski wyjaśnia.

Jak wiemy z doniesień prasowych, w ciągu ostatniego roku ICE, czyli policyjne ramię urzędu imigracyjnego, znów rozpoczęło operacje poszukiwań, osadzania w aresztach i deportowania osób, które miały rozprawy deportacyjne i nie stawiły się na nie, albo godziły się na dobrowolne opuszczenie kraju i tego nie uczyniły.

Dzisiejszy artykuł będzie więc dotyczył osób znajdujących się w takim właśnie położeniu: w jaki sposób, jeśli w ogóle, adwokat imigracyjny jest w stanie im pomóc?

Handcuffs 2Sytuacja, którą opiszę, dotyczy przykładowego pana M. Dziesięć lat temu został on złapany przez urząd imigracyjny na nielegalnej pracy i postawiony przed sądem imigracyjnym. Jako że pan M. nigdy nie był aresztowany, a jego jedynym przewinieniem było pozostanie w USA bez legalnego statusu i nielegalne podjęcie pracy, jego adwokat poprosił sędziego o tak zwane voluntary departure, czyli możliwość dobrowolnego opuszczenia kraju. Procedura ta w niektórych przypadkach jest korzystna, jako że nie pociąga konsekwencji, które towarzyszą deportacji, oraz zezwala danej osobie na pozostanie w USA przez określony czas (na ogół sędzia może zezwolić na pobyt do stu dwudziestu dni, chociaż z reguły okres ten jest krótszy), a także na wyjazd z USA na własny koszt, z własnym biletem, bez eskorty oraz kajdanków.

Pan M. otrzymał zgodę sędziego na dobrowolne opuszczenie Stanów dziesięć lat temu. Z tego przywileju jednak nie skorzystał. Pozostał w USA, podjął znowu pracę, następnie kupił dom i ożenił się (z osobą też przebywającą w USA nielegalnie). Z tego związku urodziło mu się dwoje dzieci, obywateli amerykańskich.

Mimo że pan M. nie był przestępcą czy terrorystą, w pewnym momencie urząd imigracyjny zadecydował, że rozpocznie poszukiwania tej osoby, jako kogoś, kto złamał prawo pozostając w USA, mimo obietnicy dobrowolnego wyjazdu. Możliwe, że w jakimś momencie pan M. złożył petycję imigracyjną, nie wiedząc, że nie posiada żadnych możliwości legalizacji; być może składał rozliczenia podatkowe, na podstawie których ICE go odnalazło. W każdym razie pewnego dnia przed dom pana M. zajechało auto z urzędnikami imigracyjnymi, którzy, mimo płaczu dzieci oraz rozpaczy żony, aresztowali go i osadzili w areszcie.

Jednym z największych problemów w tej sytuacji jest to, że prawo nie przewiduje możliwości wyjścia pana M. z więzienia za kaucją. Jako osobie, której sprawa imigracyjna jest już zakończona, nie przysługuje mu bowiem możliwość widzenia się z sędzią imigracyjnym i prośba o poręczenie majątkowe, czyli tzw. bond. Jedyna możliwość pomocy w takim przypadku to petycja do urzędu imigracyjnego o warunkowe wypuszczenie z aresztu z powodów humanitarnych, na ogół z powodu bardzo poważnych problemów zdrowotnych (a w przypadku kobiet z powodu ciąży). Jednak jeśli pan M. jest osobą zdrową, niewymagającą opieki lekarskiej, taka petycja nie będzie przez urząd imigracyjny uwzględniona.

Osoba w sytuacji pana M. nie ma zatem możliwości starania się o wyjście z więzienia za kaucją; często grozi jej wielomiesięczny pobyt w areszcie deportacyjnym. W tym czasie ICE kompletuje wszystkie dokumenty dotyczące sprawy, upewnia się, że pan M. jest posiadaczem ważnego paszportu (a jeśli nie jest, rozpoczyna prace mające na celu uzyskanie ważnego dokumentu), oraz stara się wykupić jak najtańszy bilet lotniczy do Polski.

Pytania zadawane adwokatom imigracyjnym w tym czasie przez zatrzymanego lub jego rodzinę na ogół dotyczą dwóch podstawowych problemów: po pierwsze, okres oczekiwania na deportację, po drugie, możliwości obrony przed deportacją. Nie ma niestety na nie jednoznacznej odpowiedzi, ale możliwe jest wyjaśnienie w przybliżeniu: czas oczekiwania na deportację wynosi od minimum trzech tygodni do trzech miesięcy i na ogół bliższy jest tej górnej granicy. Istnieją przypadki, gdzie możliwe jest przyspieszenie procesu deportacyjnego, ale nie jest to zawsze możliwe. Na przykład deportacja zazwyczaj zostaje przyspieszona, jeśli osoba zatrzymana kooperuje z ICE w sprawie wyrobienia paszportu lub pójdzie na ugodę z urzędem imigracyjnym poprzez wykupienie biletu na samolot i dopracowanie innych formalności. Jednak takie pójście na rękę przez urząd imigracyjny zdarza się rzadko i w większości przypadków zatrzymani są zdani na łaskę urzędników deportacyjnych, a co za tym idzie – m.in. czekają długo na bilety samolotowe, z którymi w okresach wakacyjnym czy też świątecznym mogą być problemy.

Odpowiedź na drugie pytanie jest bardziej złożona i często adwokat, pytany o szanse powodzenia sprawy, nie jest w stanie udzielić informacji w takim stopniu, w jakim chcieliby tego zainteresowani. W każdym razie pewne szanse powodzenia takiej sprawy istnieją, ale nie są one zbyt wielkie, bowiem zależą od wielu czynników. Po pierwsze, aby w ogóle cokolwiek mogło być rozpoczęte w takiego rodzaju sprawie (czyli na przykład podanie o kaucję czy tzw. zasiedzenie – cancellation of removal), to sprawa deportacyjna musi powrócić pod jurysdykcję sądu imigracyjnego, bowiem po nieopuszczeniu Stanów Zjednoczonych w nakazanym terminie sprawa pana M. automatycznie przeszła spod jurysdykcji sądu pod jurysdykcję organów ścigania urzędu imigracyjnego.

Aby tak się stało, adwokat reprezentujący pana M. ma dwie możliwości, tzw. Motion to Reopen oraz Joint Motion to Reopen. Obie sprowadzają się do złożenia podania o ponowne odtworzenie sprawy, pierwsza – na podstawie faktów związanych z oryginalną sprawą deportacyjna (na ogół poważny błąd adwokata prowadzącego sprawę lub brak poinformowania o rozprawie), a druga, w przypadku braku odpowiednich faktów, to ponowne otworzenie sprawy deportacyjnej za zgodą prokuratora imigracyjnego. Jeśli jedna bądź druga możliwość zakończy się sukcesem, to sprawa trafia ponownie przed sąd imigracyjny, gdzie, po pierwsze, adwokat ma prawo prosić sędziego o wyznaczenie kaucji, aby pan M. mógł wyjść z aresztu, a po drugie, klient będzie mógł prosić o pozostanie w USA, w naszym przypadku właśnie przez “zasiedzenie”, czyli wykazanie, że przebywa w USA przez ponad dziesięć lat, ze względu na niekaralność oraz udowodnienie, że deportacja do Polski będzie wiązała się z wielkimi trudnościami życiowymi dla dzieci pana M., które posiadają obywatelstwo amerykańskie.

Osobnym zagadnieniem występującym w przypadku osób w sytuacji podobnej do pana M. jest rola polskiego konsulatu. Jedyne, co może on zrobić, to starać się o zapewnienie obywatelom Polski przebywającym w areszcie imigracyjnym godnego traktowania. Konsulat nie może bronić przed deportacją, jak również nie jest w stanie prowadzić działań dyplomatycznych mających na celu pomoc Polakom, którzy weszli w konflikt z prawem amerykańskim. Jednak, mimo że rola konsulatu jest ograniczona, to właśnie dzięki interwencji pracowników konsularnych warunki traktowania osób oczekujących na deportację w aresztach znacznie się poprawiły w ostatnich latach.

Reasumując, osoba, która weszła w konflikt z prawem imigracyjnym poprzez niestawienie się na rozprawę deportacyjną bądź przez nieopuszczenie Stanów Zjednoczonych, mimo ugody z sędzią imigracyjnym, posiada stosunkowo wąski wachlarz opcji prawnych, które mogłyby doprowadzić do pozytywnego zakończenia sprawy. Pewne opcje jednak istnieją i, mimo raczej niskich szans ich powodzenia, niektóre tego rodzaju sprawy rzeczywiście kończą się dobrze, więc ponowne założenie sprawy deportacyjnej może okazać się grą wartą świeczki.

Tomasz Kwiatkowski jest adwokatem, specjalizującym się w prawie imigracyjnym; tel. (212) 590-2329.

Powyższy artykuł ma charakter ogólnej informacji i nie może być traktowany jako szczegółowa porada prawna