O zatrzymaniach na granicy

Osoby przylatujące do Stanów Zjednoczonych coraz częściej obawiają się spotkania z urzędnikiem imigracyjnym. Kontrola graniczna została zaostrzona po tragedii 11 września 2001 r., a urzędnicy stali się bardziej podejrzliwi.

W wielu wypadkach strach ma wielkie oczy i jest bezpodstawny, w pozostałych jest on słuszny. Zaostrzona procedura graniczna nie wynika ani z niechęci do emigrantów, ani też z nagłej, doraźnie dokonanej zmiany przepisów, lecz z od dawna obowiązującej litery prawa. Tę jak wiadomo, prawo pisze na wyższym poziomie niż urzędniczy.

Surowe prawo, ale prawo

635501902302941305-department-of-homeland-security-dhsNa podstawie uchwalonej przez Kongres Stanów Zjednoczonych w 1996 roku ustawy Illegal Immigration Reform and Immigrant Responsibility Act (IIRAIRA), urzędnik kontrolujący przejście graniczne ma pełne prawo do natychmiastowego wydalenia przybywających osób, jeżeli posługują się fałszywymi dokumentami, nie posiadają dokumentów, bądź też usiłują przekroczyć granicę na podstawie błędnych lub fałszywych informacji. Co więcej, decyzja taka nie podlega odwołaniu. Dlatego też warto poddać krótkiej analizie zamierzenia amerykańskiego ustawodawcy w celu uniknięcia przykrych niespodzianek na granicy amerykańskiej. Już starożytni mówili, że nieznajomość prawa szkodzi.

Należy pamiętać, że przylatując do USA posiadamy jedynie promesę wizy, czyli zezwolenie amerykańskiego Departamentu Stanu na legalne ubieganie się o prawo tymczasowego pobytu na terenie USA, po dopełnieniu przez nas wymaganych formalności. O tym, czy zostaniemy wpuszczeni, czyli czy uzyskamy wizę, decyduje na granicy urzędnik imigracyjny. Decyzję swoją podejmuje on na podstawie przedstawionych przez nas dokumentów oraz formularza I-94 (Arrival-Departure Record). Wniosek taki wypełniany jest zazwyczaj na pokładzie samolotu. W wypadku, gdy urzędnik imigracyjny nie widzi nic złego w tym, abyśmy wjechali do USA, potwierdza to odpowiednią pieczątką w paszporcie oraz adnotacją o długości naszego pobytu. Jeżeli jednak nabierze podejrzeń, obowiązkiem jego jest zatrzymanie i przesłuchanie osoby podejrzanej.

US-VISIT

Od początku roku 2004 wszedł w życie system kontroli i ewidencji podróżnych zwany US-VISIT. Na granicy (na lotnisku, w porcie, czy na drogowym przejściu granicznym) posiadacze wiz czasowych mają skanowane paszporty; pobiera się odciski palców i wykonuje cyfrowe zdjęcia przybyszów, które następnie są wprowadzane do bazy danych. Przy wyjeździe powtarza się procedurę, która tym razem potwierdza wyjazd danej osoby. Nie napisał Pan nam, kiedy Pan przyjechał, Jeżeli w ubiegłym roku, to nie przeszedł Pan przez tę procedurę, ale przejdzie Pan w momencie wyjazdu. Jeżeli system komputerowy działa sprawnie, Konsul może wiedzieć, że przeciągnął Pan swój pobyt.

W wypadku, gdy urzędnik stwierdzi nieumyślne naruszenie prawa, na przykład nieważny paszport, zezwala on na wycofanie wniosku o przekroczenie granicy Stanów Zjednoczonych (formularz I-94) i opuszczenie terenu USA następnym samolotem. W wypadku obywateli krajów, którzy muszą ubiegać się o promesę wizy, otrzymana promesa zostaje unieważniona, ale droga do ubiegania się o nową nie jest zamknięta żadną klauzulą. W praktyce oznacza to kolejną wizytę w konsulacie USA.

Jeżeli okaże się, że w sposób świadomy złamaliśmy prawo, na przykład podejmując zatrudnienie przybywając z wizą turystyczną, zostaniemy wydaleni z USA w trybie natychmiastowym, ze wszelkimi konsekwencjami prawnymi (expedited removal). Należą do nich: Unieważnienie promesy wizy oraz zakaz ubiegania się o nią przez co najmniej 5 lat.

Donosy rodaków

Powstaje pytanie, skąd urzędnicy imigracyjni tak doskonale wiedzą, który z przylatujących turystów czy studentów nie przybywa w celu, który deklaruje na formularzu I-94. Młoda studentka z Polski w żaden sposób nie odpowiada profilowi poszukiwanego islamskiego terrorysty, na którego zatrzymanie obrócona jest w tej chwili główna uwaga Urzędu Imigracyjnego i innych służb granicznych. Zdaniem Diane W., wieloletniej inspektorki granicznej na terenie międzynarodowego lotniska JFK w Nowym Jorku, podstawą zatrzymań w 90% są donosy, pozostałe 10% to wyrywkowa kontrola i podejrzenia nabrane przez urzędnika po wysłuchaniu odpowiedzi na zadawane pytania. Po otrzymaniu donosu, a z nim dokładnej informacji o przylatującej osobie (dane personalne, numer rejsu) urząd imigracyjny ma obowiązek sprawdzenia czy rzeczywiście nastąpiło naruszenie prawa. Podejrzany turysta jest przesłuchiwany, a z jego zeznania sporządza się protokół. O ile może on skorzystać z pomocy tłumacza o tyle nie przysługuje mu prawo do adwokata. Jak wygląda takie przesłuchanie? Bardzo prosto.

W mojej praktyce doradcy imigracyjnego wielokrotnie spotkałam się z przypadkami deportowanych osób. Rozgoryczeni krewni czy też przyjaciele najczęściej pytali, jak można pomóc deportowanej osobie, w jaki sposób odwołać się od niesłusznej decyzji. Niestety żadna z tych osób nie została wydalona bezpodstawnie. W każdym przypadku same potwierdzały stawiane zarzuty, przytaczając na swoją obronę nic nie znaczące ich zdaniem epizody. Żadna z nich nie zdawała sobie sprawy, że na przykład pilnowanie dzieci kuzynki za $100 tygodniowo, lub też pomoc w budowie domu w zamian za zakwaterowanie i wyżywienie jest podjęciem nielegalnego zatrudnienia. Nieznajomość prawa nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Urzędnicy imigracyjni podejmując decyzje o ich wydaleniu działali w granicach obowiązującego prawa.

Procedura natychmiastowego wydalenia

Procedura natychmiastowego wydalenia wzbudziła wśród prawników imigracyjnych i konstytucjonalistów wiele zastrzeżeń. Wyłączenie jurysdykcji sądów w tej sprawie, a pozostawienie jej jedynie w gestii urzędnika imigracyjnego jest ich zdaniem bezprecedensowe i sprzeczne z konstytucją. Żądają oni przywrócenia możliwości odwołania się od decyzji urzędnika w drodze sądowej.

Zdaniem ustawodawcy, procedura ta jest jak najbardziej słuszna. Pozwala uniknąć poważnych kosztów sądowych oraz ciągnących się latami rozpraw. Co więcej zapewnia ona, że przedsięwzięto wszelkie środki, by zagwarantować sprawiedliwość postępowania. Jednym z nich jest możliwość wystąpienia o azyl polityczny zatrzymanej na lotnisku osoby. Urzędnik imigracyjny upewnia się, czy nie obawia się ona powrotu do kraju pochodzenia. W przypadku zgłoszenia obawy w sposób werbalny lub inny, postępowanie zostaje przekazane w ręce departamentu do spraw azylantów, a następnie do sądu. Oczywiście w sądzie przysługuje prawo do adwokata.

Większość osób z fałszywymi dokumentami lub bez wymaganych prawem dokumentów, zatrzymywana jest podczas odprawy paszportowo-celnej w porcie wylotu. Odpowiedzialność za przewożone osoby spoczywa bowiem na liniach lotniczych. Za każdą nieprawidłowo odprawioną osobę nakładana jest kara w wysokości $3,000. Dlatego też sprawdzająca nasz paszport straż graniczna w Polsce upewnia się, czy posiadamy ważny paszport, promesę wizy lub też zieloną kartę.

Statystyka

Tak naprawdę problem natychmiastowego wydalenia nie jest zjawiskiem nagminnym w ruchu granicznym USA. Potwierdzają to dane statystyczne publikowane przez służby imigracyjne. Około 0.2% podróżnych bywa uznanych za nie spełniających warunków, aby zostać wpuszczonymi na teren Stanów Zjednoczonych. Na podstawie natychmiastowego wydalenia opuszcza granice USA zaledwie 0.03% ogółu osób zgłaszających sie do odprawy granicznej. 92% z nich to Meksykanie. Na liście dalej znajdują się obywatele Jamajki, Dominikany, Kanady i Ekwadoru. Problem natychmiastowego wydalania osób przylatujących z Polski stanowi zjawisko marginalne

W zwiazku z licznymi ostatnio zatrzymaniami Polakow udajacych sie do USA Ministerstwo Spraw zagranicznych Polski wydalo komunikat w tej sprawie. Mozna go przeczytac na witrynach konsulatow:

http://www.polishconsulatechicago.org/index.asp?page=20090422

http://www.polishconsulateny.org/index.php?p=214